Nie daj się zaskoczyć chorobie, daj sobie szansę na zdrowie. Efektem ubocznym mojej walki z rakiem są przemyślenia, którymi tu chcę się dzielić.
Najlepsze Blogi
Blog > Komentarze do wpisu
Oberon, czyli na badanie do wróżki

W przedwczorajszym wpisie opisałem jak został zdiagnozowany u mnie nowotwór. Kilka dni przed diagnozą byłem na mszy, na której ksiądz wśród ogłoszeń parafialnych reklamował badania nowoczesnym urządzeniem, które może wykryć wiele różnych chorób i sprawdza praktycznie cały organizm. Koszt był umiarkowany 50 czy 100 zł, badanie miało być prowadzone w sali katechetycznej, termin wypadał na dzień przed moim badaniem USG. Wtedy już wiedziałem, że to coś znacznie poważniejszego niż zwykłe zapalenie, że USG to jednoznacznie potwierdzi. Postanowiłem jednak pójść na to podejrzanie wszechstronne badanie z czystej ciekawości. To nowoczesne urządzenie składało się ze słuchawek podłączonych do laptopa. Człowiek, który przedstawiał się jako lekarz, chyba wyczuł moją nieufność, bo zaczął od pokazania na laptopie materiałów reklamowych, w których miały być m.in. doniesienia o tej nowoczesnej metodzie – zwanej Oberon – z TVN24. Do tej pory nie wiem – autentyczne czy nie. Badanie polegało na założeniu słuchawek, z których docierały jakieś piski. Na ekranie był tandetny schemat ludzkiego organizmu. Na tym schemacie pojawiały się różne symbole. Czerwone miały oznaczać miejsca chore lub zagrożone. Równocześnie ‘lekarz’ prowadził wywiad, dopytując się o to, co miał właściwie podać na podstawie tego genialnego urządzenia. Niestety symbole pojawiały się na ekranie dosyć przypadkowo i wymagały ręcznego korygowania. Czułem się jak u początkującej wróżki. Układ rozrodczy i jądra wyszły OK. Nie przyjąłem tego do wiadomości i opowiedziałem dokładniej o moich objawach. Po tym co powiedziałem chyba każdy lekarz pierwszego kontaktu jeśli nie od razu skierowałby mnie do onkologa, to przynajmniej zleciłby USG i dalsze badania. Ale tu była inna bajka. Usłyszałem, że to nic poważnego, muszę tylko zacząć stosować zioła, które są dobre na wszystko, a które przypadkiem sprzedaje jego asystentka. A nim zaczną działać – uzbroić się w cierpliwość i nosić obcisłe slipy!

Gdybym zawierzył temu badaniu, to pewnie firma była zarobiła na mnie kilkaset złotych, no może kilka tysięcy, gdyby dalszy marketing telefoniczny dobrze działał. A najważniejsze – nie miałby kto robić im teraz antyreklamy…

środa, 11 lipca 2007, z.d.r.o.w.y
Komentarze
2007/07/13 21:16:24
Gdyby takie badania były autentyczne i skuteczne w diagnozie,byłyby stosowane.
"przypadkiem'!!"sprzedaje" te zioła-że ludzie wierzą w takie baje...
Cierpliwość i obcisłe slipy!!
Takich szarlatanów pow. się zamykać za przestępstwo polegające na doprowadzaniu do śmierci z powodu ich ograniczonej świadomości-jaki rozumny człowiek może tak powiedzieć? Czasem myślę,że z tego powodu,powinno się ich raczej leczyć.
-
2007/07/17 08:13:02
-
2007/07/17 09:13:10
Aniu, cieszę się, że pojawiły się tu te linki - rzeczowe artykuły odnośnie tego tematu są w wynikach wyszukiwania Google bardzo daleko za naganiaczami na te badania.
Przyznaję, że miałem trochę wątpliwości, czy dla kogoś, kto chce wierzyć w Oberon pobieżne przeczytanie twoich artykułów jeszcze bardziej go w tym nie umocni. W końcu była jakaś akademia, badania...
Tymczasem najważniejsze w całej sprawie jest to, że urządzenie którym badani są pacjenci to zwykły gadżet - atrapa, współczesna wersja szklanej kuli. A całe badanie to zwykłe oszustwo.
-
2007/07/17 14:27:59
Pod jednym z linków ("Badanie Oberonem") przytaczam wywiad, z którego wynika wyraźnie, że Oberon to atrapa:
mlodyfizyk.blox.pl/2007/07/Badanie-Oberonem.html

Zresztą mam jeszcze trochę materiałów "demaskacyjnych" na jego temat. Będę o tym wkrótce pisać.