Nie daj się zaskoczyć chorobie, daj sobie szansę na zdrowie. Efektem ubocznym mojej walki z rakiem są przemyślenia, którymi tu chcę się dzielić.
Najlepsze Blogi
Blog > Komentarze do wpisu
Rak jądra – mój przykład

Oto opis mojego przypadku, który zamieściłem jakiś czas temu na forum Wygrajmy Zdrowie:

We wrześniu 2004 zaniepokoiło mnie prawe jądro, które wydawało się lekko powiększone. Początkowo miałem nadzieje, że to tylko złudzenie, lub że jedno zawsze było większe, a ja nie zwróciłem na to wcześniej uwagi. Po kilku dniach wiedziałem już, że coś jest nie tak, bo jądro cały czas się powiększało. Trochę wstydziłem się iść z tym do mojego lekarza rodzinnego, więc postanowiłem pójść od razu do specjalisty – wybrałem Lecznicę Profesorsko-Ordynatorską w Warszawie. Profesor, który mnie przyjął, nie miał żadnych wątpliwości, że to zwykłe zapalenie. Przypisał antybiotyk, wyznaczył za 3 tygodnie kontrolne badanie USG – tylko dla sprawdzenia, czy po leczeniu wszystko jest już OK. Na wypadek kolejnych wizyt dał mi też telefon i adres bezpośrednio do siebie. Minął ponad tydzień, antybiotyk nie pomagał, a wciąż powiększające się jądro coraz bardziej mnie niepokoiło. Chciałem zgłosić się na kolejną wizytę, ale profesor uspokoił mnie w rozmowie telefonicznej, że widocznie antybiotyk był nietrafiony i zalecił inny, z innej grupy. Ten oczywiście też nic nie pomógł.

Kiedy zgłosiłem się na USG jądro było ze 4 razy większe od normalnego i wyraźnie ciążyło. Nie było jednak żadnych deformacji, ani bólu. Doktor tylko spojrzał na monitor USG i diagnoza była w kilka sekund: rak jądra. Sprawdził też od razu jamę brzuszną, ale tu nie było nic podejrzanego. Od razu zgodziłem się na operację. Następnego dni jądro zostało usunięte i dostałem skierowanie do Centrum Onkologii w Warszawie. Zgłosiłem się tam z preparatami wyciętego jądra. Wynik badania histopatologicznego - nienasieniak typu mieszanego: teratoma (potworniak), ca embryonale (rak zarodkowy), yolc sac tumor.

Ponieważ wyniki krwi były zawszwe OK. zanosiło się, że na tym się wszystko skończy. Po każdej comiesięcznej wizycie kontrolnej byłem tego coraz bardziej pewny. Przed grudniową wizytą postanowiłem zrobić sobie na wszelki wypadek USG. Dzięki temu okazało się, że coś jest nie tak, że pojawił się powiększony węzeł chłonny w przestrzeni zaotrzewnowej, koło żyły głównej. Pani doktor w 106 powitała mnie optymistycznie mówiąc, że ponieważ kolejny raz wynik krwi jest dobry będziemy mogli rzadziej spotykać się – co 2 miesiące zamiast co miesiąc. Na szczęście miałem wynik USG, dzięki czemu tym razem nie straciłem już czasu. Ponieważ w tym okresie oczekiwanie na tomografię komputerową w CO trwało kilka miesięcy zostałem poproszony o zrobienie TC ‘jak najszybciej’ we własnym zakresie. Tego samego dnia objechałem kilka szpitali gdzie były robione takie badania i najkrótszy termin, jaki znalazłem wynosił 1 miesiąc. Zdecydowałem się więc na to badanie prywatnie – na własny koszt, ale za to prawie od ręki. Dzięki temu jeszcze przed końcem roku rozpocząłem chemioterapię. Dostałem 3 cykle BEP. Od samego początku znosiłem chemię bardzo ciężko. Po ostatniej dawce byłem ledwo żywy, ale szczęśliwy, że dotrwałem do końca.

W maju 2005 zmiana została usunięta – operacja RPLND - . Był to dojrzały potworniak. Kolejny raz miałem nadzieję, że na tym koniec – aż do września 2006, kiedy to kolejny raz na USG pokazał się potworniak. Na USG miał 2 cm i rósł jak na drożdżach – na TC 2 tygodnie później miał już 4 cm. Tymczasem ja czułem się coraz gorzej – ustawiczne zmęczenie i senność, utrata wagi. W listopadzie przeszedłem drugą już operację RPLND. Tym razem został wycięty większy niż poprzednio pakiet węzłów. Do końca roku doszedłem do siebie.

Od pół roku znów normalnie pracuję. A właściwie chyba znów nienormalnie, bo zbyt dużo. To jest chyba moje największe przewinienie w stosunku do zdrowego trybu życia…

poniedziałek, 09 lipca 2007, z.d.r.o.w.y
Komentarze
2007/07/13 21:08:08
Niestety,w wielu przypadkach wstyd kończy całe dalsze dociekanie.
A naprawdę trzeba brać pod uwagę najmniejsze zmiany!To,że wcześniej być może czegoś nie zauważyliśmy,zawsze trzeba zweryfikować.
"nie miał żadnych wątpliwości"!-no właśnie.Jak można nie mieć wątpliwości,nie doprowadziwszy badań do końca i nie przeanalizowania efektów leczenia(nawet na krótkodystansowym etapie)!!!
"pani ze 106"!!.Gdybyś sam nie pomyślał o USG...
Kiedy słyszę lub czytam o takich medykach,to...Zlecić zrobienie badań,sprawdzić,...;najwidoczniej to zbyt duże jeszcze oczekiwania w stos. do służby zdrowia...
Konkluzja jest,niestety,bardzo trafna-w największej ilości przypadków ludzkich. Ale jakoś się nie bardzo daje przystopować...
-
2007/07/15 21:01:42
Rzeczywiście mam zastrzeżenia co do pierwszego badania i złej diagnozy.
Natomiast bardziej złożona jest sprawa z kolejnymi badaniami w Centrum Onkologii. Jestem przekonany, że zdecydowana większość pracujących tam specjalistów to bardzo zaangażowani w swoją pracę, wysokiej klasy specjaliści. Niestety również oni działają wg standardów opracowanych w oparciu o badania statystyczne. Te standardy określają jak często zlecać jakie badania danemu pacjentowi (zupełnie inny temat - jaki wpływ na te standardy mają uwarunkowania finansowe). W każdym razie, robienie dodatkowych badań, poza standardowo zleconymi okazało się dla mnie szczęśliwe. Nie żałowałbym jednak również wydanych pieniędzy, gdyby okazały się niepotrzebne. W końcu walczę nie o jakieś 'statystyczne', ale o swoje własne zdrowie.
-
Gość: Marcin, c-68-61-65-167.hsd1.mi.comcast.net
2007/08/01 04:06:52
Witam i pozdrawiam Z.D.R.O.W.E.G.O.

Wlasnie jestem tydzien po usunieciu lewego jadra.Dzis lekarz powiedzial mi ze skieruja mnie na RPLND.
Chcialbym pozozmawiac z kims kto juz to przechodzil i jak to wyglada w Polsce poniewaz lecze sie w USA gdzie mieszkam.
Z.D.R.O.W.Y. PROSZE O KONTAKT MOJ MAIL TO SUDOL.BOZENA@YAHHO.COM
-
2007/08/01 08:30:12
Marcin, już wysłałem do Ciebie odpowiedź mailem.

Dla pozostałych osób, które chcą się ze mną skontaktować - mój adres mailowy jest umieszczony na lewej kolumnie bloga.

Moją drugą operację RPLD prowadził amerykański chirurg zaproszony przez Fundację Wygrajmy Zdrowie. Postaram się opisać to bardziej szczegółowo na blogu.
-
2008/03/20 00:19:16
Potrzebny blog, ale mnie denerwuje - ja nie moge czytać ani rozmawiać o służbie zdrowia.
-
Gość: Monika, 212.244.4.18*
2009/07/14 18:20:58
Mój brat właśnie kończy pierwszą serię chemioterapii. Diagnoza: rak prawego jądra z przerzutami do węzłów chłonnych i wątroby. Chciałabym prosić wszystkich mężczyzn, aby nie lekceważyli nawet najmniejszej zmiany na jądrze, choćby była bezbolesna i aby nie dali się sparaliżować strachu czy wtydu, bo to zbyt wysoka cena za życie! Lekarze nie przesądzają sprawy wszystko podobno zależy od tego, jak zniesie chemię i czy nie będzie po niej powikłań. Mam nadzieję,że wszystko będzie dobrze, proszę o to Boga. Jeśli ktoś miał podobną historię lub zna podobny przypadek i wie jakie mój brat ma szansę na wyzdrowienie z tej ciężkiej choroby proszę o napisanie na blogu, pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy się borykają lub wygrali z tą straszliwą chorobą.
-
Gość: C., inet20907ng-1.nat.umts.dynamic.eranet.pl
2009/09/11 09:53:55
Dzis wyszedlem ze szpitala. Udalo mi sie od razu odwiedzic bank nasienia. To
byl moj drugi raz. Wyobrazcie sobie ze za pierwszym razem moje plemniki chyba
byly przestraszone bo lekarz dawal 17% szans na dzieci w jakims tam rodzaju
zaplodnienia. Teraz to co innego. Sam je widzialem i byly calkiem ruchliwe.
Niesamowicie wzruszajaca chwila. Od razu je zamrozili i poddali probie. Po
odmrozeniu troche byly mniej zwawe ale generalnie bez problemu dzieci z tego
beda.:) To chyba byla jedna z bardziej wzruszajacych chwil w moim zyciu naprawde.

Kolejne badanie... rak jader zazwyczaj jest zlosliwy. Lubi dawac
przerzuty i wogole jest do bani nie liczac tego ze dobrze poddaje sie chemii.
Mialem tomografie komputerowa z kontrastem klatki piersiowej jamy brzusznej i
miednicy..... Wszystkie wazne narzady sa czyste!! Jestem z tego bardzo
zadowolony. Lekarz powiedzial ze jak na ten guz to wynik jest naprawde super. JEst tez
zla wiadomosc... szczegolnie ja sobie pozwalam sie nia martwic bo to
"pojedynczy pakiet węzłowy 14x11x22 mm okolokawalny polozony miedzy aorta a VCI na
wysykoście krążka L3-L4 poza tym węzły chłonne trzewne i zaotrzewnowe
niepowiększone"!
Węzły chłonne pachwinowe obustronne do 10mm.

No i tak to wygląda. Chemia raczej to pewność. Jeszcze troche pocierpię
ale przynajmniej nie będę chyba już miał operacji. Ja tam się ich
specjalnie nie boje ale po co mieli by mi np. usunąć płuco. Jeszcze się
przyda.

Za okolo 12 dni będę miał wyniki biopsji i bedzie wiadomo jak mocna
chemię będę miał podawaną. Kiedy? Jeszcze nie wiem.

Ja to wogólę w to wszystko nie mogę uwierzyć. Wszystko jest niezależne
ode mnie. Nie jestem zdruzgotany ze mam raka. Raczej ludzie jak sie dowiaduja
takim wlasnie zdruzgotaniem reaguja. Ja to juz mysle co dalej. Jak z będę
żył i co będę robił.

Licze na to ze tak jak ktos napisal, ze ta zmiana w wezlach chlonnych to nie potworniak. Potworne za to jest oczekiwanie na wynik biopsji. Roznie moze byc... Trzymajcie kciuki.
-
Gość: kris, smtp3.grupalotos.pl
2009/09/17 20:57:06
ja mam torbiel wielokomorowa na jadrze prawym czasem mnie to jadro pobolewa i jest troche powiekszone w stosunku do drugiego. mozliwe ze to zajscie z powodu przewleklego stanu zapalnego z powodu utrudnionego zsuwania napletka wprawdzie myje 2x dziennie ale mimo tego oddajac mocz gromadzi sie resztka moczu pod napletkiem i stad mam bakterie e.coli ktore musze leczyc co jakis czas antybiotykiem. te torbiel mam stwierdzona od 2007 roku ale musialem miec ja juz kilka lat wczesniej bo zawsze czulem dyskomfort w tych okolicach. wybieram sie do lekarza i wspomne mu o tym u mnie i ponownie wykonam usg jader
-
Gość: chemik, 87-205-68-63.adsl.inetia.pl
2009/11/02 20:23:01
10 lat temu miałem usunięte jądro... Rak... Bez przerzutów... Zalecana chemia, ale nie wziąłem... Żyję...:)))
-
2009/11/02 22:12:40
@ Chemik: Gratuluję i dziękuję za zamieszczenie pozytywnego przykładu. Mimo wszystko radzę nie zapominać o regularnych badaniach (USG jamy brzusznej). Tak na wszelki wypadek. I życzę, aby te badania zawsze wychodziły dobrze!
-
Gość: adam27, akl4.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/18 23:58:15
ja już dałem sobie spokój z kontrolami po roku mam już dosyć szpitali - co będzie czas pokaże :(
-
2009/11/20 19:20:08
Adamie, był czas że ja też miałem dość szpitala. Jednak żyję i cieszę się teraz każdym dniem tylko dlatego, że bardzo pilnowałem badań, nie lekceważyłem podejrzanych symptomów i za każdym razem trafiłem do szpitala na czas. Dzięki temu teraz wróciłem do dobrej formy, a o przejściach szpitalnych powoli zapominam, tak jak się z czasem zapomina o innych złych doświadczeniach.

Brak badań nie uchroni przed szpitalem, ale może doprowadzić do tego, że trafisz tam zbyt późno, kiedy już nie będzie szans na wyleczenie. Stawka jest zbyt wysoka aby sobie odpuszczać.

Trzymaj się i powodzenia!
-
2009/11/26 11:58:51
Ja także życzę Ci wszystkiego najlepszego.Jesteś silny.
-
Gość: SMUTNY, metroeth-nat50.217.146.194.generacja.pl
2010/03/15 15:00:47
mne czeka jeszcze6 Oo mam nadzieje ostatni kurs BEP i czekam na wyniki klatki. przed chemia mialem przerzut 12mm na prawym plucu a co zostalo to sie okaze za jakis tydzien:/ mam nadzieje ze ustapil i bedzie gitara bo lubie swoje pluco...