Nie daj się zaskoczyć chorobie, daj sobie szansę na zdrowie. Efektem ubocznym mojej walki z rakiem są przemyślenia, którymi tu chcę się dzielić.
Najlepsze Blogi
Blog > Komentarze do wpisu
Znów zdrowy

Pięć lat od wykrycia raka jądra, po przejściu trzech nawrotów choroby znowu cieszę się odzyskanym zdrowiem. Ostatni mój wpis powstał zaraz po operacji. Na tym nie skończyło się leczenie. Aby zmniejszyć ryzyko nawrotu zdecydowałem się przejść jeszcze chemioterapię, która zakończyła się w czerwcu. W tym roku przeszedłem więc czwartą już operację i drugą chemioterapię. W tym miejscu muszę zamieścić uwagę dla osób szukających informacji o raku jądra – a wiem, że bardzo dużo osób szukających informacji na temat tej choroby trafia na mój blog. Ta świadomość coraz bardziej mi ciąży. Nie chciałbym, by lektura blogu wpędzała osoby stykające się rakiem jądra po raz pierwszy w obawy przed nawrotami i długotrwałym leczeniem. Mój przypadek nie jest wzorcowym przykładem przebiegu choroby, a nawroty wcale nie muszą wystąpić. Dlatego zwracam się do wszystkich, których dotknął rak jądra: nie pozwólcie, aby wasze życie zdominowała obawa przed nawrotem. Przeciwnie – wasze życie może stać się lepsze, jeśli będziecie podchodzić do sprawy pozytywnie: dbać o siebie, zdrowo się odżywiać i regularnie badać. Kluczowym tematem są regularne badania. Jak długo trzeba badać się regularnie? Bezterminowo. Wielu pacjentów, których spotkałem w trakcie mojego leczenia, dało się zaskoczyć chorobie. To zawsze utrudnia leczenie i sprawia je bardziej uciążliwym. Nie ma sensu dać się zaskoczyć ponownie – niezależnie czy po roku, po pięciu, dziesięciu czy dwudziestu latach. Niezależnie, czy będzie to rak jądra, czy też inna choroba, która wyłapiemy w zarodku dzięki regularnym badaniom.

niedziela, 06 września 2009, z.d.r.o.w.y

Polecane wpisy

  • Olej z wątroby rekina

    Olej z wątroby rekina jest polecany najczęściej jako preparat wzmacniający odporność. Ma jednak szersze dobroczynne działanie, w tym antynowotworowe. Preparat,

  • Medialna grypa

    Dzisiejszy Super Express straszy na pierwszej stronie tytułem „Szczepionka przeciw świńskiej grypie powoduje bezpłodność”. Bardziej dociekliwi czyte

  • Grypa nam niestraszna

    Pani minister Kopacz przekonuje, że nie powinniśmy się obawiać świńskiej grypy, bo jesteśmy dobrze przygotowani (chociaż nie kupiliśmy nawet szczepionek przeciw

Komentarze
2009/09/11 20:22:24
Witaj! Ufff, odezwałeś się w końcu :-) W milczeniu Ci tu kibicuję od dawna bo sam przechodzę przez to samo, stąd moje zaciekawienie losem ludków mi podobnych. Pozdrowienia i trzymam kciuki, życzę byś w końcu mógł zapomnieć o wszystkim mając na głowie tylko kontrolne wizyty.
-
Gość: Łukasz, *.smgr.pl
2009/09/15 21:13:17
Witam serdecznie!
Kiedyś na forum (wygrajmyzdrowie.pl) pisałem o swoim problemie. Jakiś mały guzek (2mm) na jądrze. Na chwilę obecną nic się nie powiększa itp. Lekarze też nic nie stwierdzili. Mimo wszystko moje obawy zostały - ale bez paniki. Z racji Twojej historii zaglądam tutaj od mniej więcej lutego '08 - sporadycznie. W marcu przeczytałem o nawrocie. Po wszystkich pozytywnych postach na forum i innych wpisach było to dla mnie nieciekawym zaskoczeniem. Zaglądałem tu co jakiś czas, nie widząc nowych notek, nowych postów na forum... szczerze mówiąc obawiałem się najgorszego! Dziś przejrzałem ponownie forum i zajrzałem tutaj na stronę! Nowy wpis.... po kilku miesiącach! Jesteś zdrowy ;-) Gratuluję, życząc wszystkiego co najlepsze :-) Ten blog jest zapewne podporą dla wielu osób!
-
Gość: bocian74, 83.238.176.*
2009/10/05 10:57:59
A czy ktoś wie co się dzieje z forum ze strony fundacji? Najpierw długo było offline, teraz niby jest, ale nie można się nawet zalogować...
-
z.d.r.o.w.y
2009/10/05 18:25:06
Rzeczywiście, nie można się zalogować. Już wiem dlaczego nie przybywa nowych wpisów ;)
Powiadomiłem administratora - mam nadzieję, że szybko zadziała.
-
2009/10/08 02:12:34
Witam ,masz wielkie szczescie,wiem rak jadra jest wyleczalny , ale nie w przypadku mojego brata!!!! zmarl w listopadzie 2008r mial 31 lat i cale zycie przed soba ale lekarz ktory go zaczal leczyc stwierdzil u mojego brata "przepukline"leczyl Arka przez rok czasu malo tego lezal nawet na stole operacyjnym na szczescie nie doszlo do operacji bo juz wtedy pewnie by nie zyl.Nowotwor mial juz 26 na 25 cm!!!!! koszmar ale lekarze z ursynowa w warszawie walczyli do konca przeszedl chemioterapie puzniej mial udar mozgu ale byl silny i mlody wyszedl z tego niestety byly tak duze przezuty ze trafil do hospicjum domowego mial przezuty do pluc a dopiero co zartowalismy to niewiarygodne zmarl alw wiem ze juz nie cierpi juz nic Arusia nie boli i to pomaga mi przetrwac.Zycze powrotu do zdrowia z czlego serca i pozdrawiam.Angelika.
-
z.d.r.o.w.y
2009/10/08 18:45:47
Bardzo współczuję z powodu straty brata. Błędna pierwsza diagnoza to przekleństwo tej choroby. Mam wrażenie, że zdarza się niestety bardzo często - przynajmniej tak wynika z moich rozmów z innymi pacjentami. Możliwe, że moje leczenie skończyłoby się dużo wcześniej i bez takich przejść, gdyby nie taki błąd.
-
Gość: dziecko szczęścia, *.gorzow.mm.pl
2009/10/13 16:54:58
Nie mam zwyczaju zbytnio nic komentować na blogach ale ku pokrzepieniu serc mogę opisać swój przypadek

- rak jądra w 2000 r., wykryty w kwietniu, usunięty w maju (w przerwie pomiędzy pisemną a ustną maturą :)) z całego leczenia to był moment najtrudniejszy bo nikt nie mówił co jest grane - jądro boli, jądro należy wyciąć i wycieli ! ale po co? ale czemu? trauma - kastrata ze mnie robią...
dopiero tuż przed wyjściem z urologii powiedziano mi że jest to rak złośliwy i że to dopiero początek. tu znów mała zawiecha jaki początek?
trafiłem do jednego lekarza przepisał chemię (jakieś stare badziewie 5 cykli), konsultacja u drugiego - w Regionalnym Centrum Onkologii w Szczecinie [Pani Dr określiła że poprzednie leczenie już sie nie stosuje ... od dawna :( ] - przepisała chemię na platynie - 3 cykle i kazała zgłosić się po egzaminach wstępnych na studia. Tak też uczyniłem wstępne zdałem i na oddział ległem.
Chemię zniosłem w miarę dobrze - dopiero po drugim cyklu zaczęły się problemy - ja to określam jako permanentny kac morderca [tyle i tylko tyle nadwrażliwość na zapachy szczególnie potrawkę z kurczaka została na kilka lat), gdy w lipcu ogoliłem się przed weselem znajomych to następne spotkanie z maszynką w okolicach listopada - to się nazywa oszczędność ;) - włosy oczywiście po drugim cyklu wypadły i robiłem za Jerzego Urbana ale bez traumy. Na trzecim cyklu Panie z oddziału instruowały mnie że jak włosy będą odrastać to mam kręcić kółka - wyjdą trwałe loczki... hi,hi... lokowane nie odrosły ale gęstsze i w innym odcieniu widocznie kręciłem za słabo i brudnymi łapami.

Chemia minęła, sprzęt działa, kobiety nie mają zastrzeżeń i obsługują go poprawnie, z rakiem jąder sprawa skończona. Więc dla wszystkich którzy w to wchodzą, a że to w młodym wieku może się trafić (prawiczkom także) informuję proszę się nie martwić, w kontaktach damsko-męskich brak jadra nie wprowadza zaburzeń, nawet w odbiorze przez Panie. Mnie moja partnerka szybko z kompleksu wyleczyła tak, że porzuciłem pierwotny pomysł protezy.

po 7 latach przyplątało się kolejne zwierze, jakbym psa nie mógł sobie kupić...
rak nerki - niestety przez własną głupotę - zaniedbanie wizyt kontrolnych wyhodowałem łobuza do rozmiarów, że musiała iść cała nera pod nóż... oj nie wesoło ... solić zabronili ... powiedzieli, że druga może chwile boleć bo urośnie i sie przystosuje do przejęcia roli... i koniec zaleceń, zero chemii, zero ograniczeń... teraz tylko łazić do kontroli regularnie ...

Od nerek polecam prof. Kwiasa w Poznaniu, zaś chemicznie się leczyłem w Szczecinie na Strzałkowskiej...

Ogólnie jak coś się wykryje polecam zakasać rękawy, nadać tempo (jednak bez paniki) i obskoczyć kilku lekarzy ... człowiek omylny, a my walczymy o życie więc nie ma co się zastanawiać tylko łokciami się przeciskać ....
w razie pytań: ekolog@buziaczek.pl

Jeśli kogoś opisem uraziłem przepraszam i wszystkich pozdrawiam
-
2009/10/22 13:27:35
mój mąz własnie przechodzi chemioterapięw CO w Warszawie, ma guz jądra, stadium jest początkowe, zaliczono go do grupy 2a, mamy nadzieje ze bedzie dobrze, on jest wielkim optymista... udaje nam sie zachowac spokój choc boje sie przerzutów... obejrzałam przed chwilą program dzięki Twojemu linkowi na TVN, dobrze ze ktos o tym zaczyna mówic! na moim blogu motyleimaki.blox.pl pisze o walce z chorobą Pozdrawiam i życze zdrowia!