Nie daj się zaskoczyć chorobie, daj sobie szansę na zdrowie. Efektem ubocznym mojej walki z rakiem są przemyślenia, którymi tu chcę się dzielić.
Najlepsze Blogi
RSS
wtorek, 31 lipca 2007
Cudowne mikstury

Nikt nie lubi chorować. Leczyć się też chyba nie. Zwłaszcza kiedy leczenie jest tak ciężkie jak w większości chorób nowotworowych. Na etapie, kiedy rak jest jeszcze wyleczalny, leczenie jest zwykle dużo cięższe niż objawy samej choroby. Dlatego taką pokusą jest by dać wiarę sprzedawcom cudownych metod i cudownych mikstur, którzy zaoferują kurację prostą i bezbolesną. Najczęściej jeszcze ‘naturalną’. Czego więcej chcieć? Szarlatanom nie braknie klientów. Jedni umierają, na ich miejsce przychodzą kolejni.
Wszystkim zainteresowanym tym tematem polecam książkę Cudowne mikstury i inne troski. Jej autor, brytyjski dziennikarz, John Diamond, sam padł ofiarą choroby nowotworowej. W żałobie pozostawił żonę, znaną już szerzej naszej publiczności Niegellę Lawson i dwójkę dzieci (na zdjęciu). Książka jest zapisem nierównej walki z chorobą, a jednocześnie trzeźwym spojrzeniem na obietnice medycyny alternatywnej.

20:13, z.d.r.o.w.y
Link Komentarze (1) »
niedziela, 29 lipca 2007
Jak kot to i pies?

W dzisiejszym dodatku do Wyborczej – Wygraj z astmą – znalazłem krótką notkę, na temat o którym wcześniej kilka razy słyszałem i teraz postanowiłem trochę dokładniej zgłębić. Najpierw cytat z tego artykułu:

Z kolei obecność w domu przynajmniej dwóch zwierząt (kota i psa) zmniejsza podatność dzieci na alergeny – 3 razy rzadziej cierpią one na astmę i blisko dwukrotnie rzadziej mają alergie (na roztocza, sierść zwierząt, pyłki traw, zarodniki grzybów) niż ich rówieśnicy wychowywani bez czworonoga. Uwaga – obecność tylko psa lub tylko kota nie działa! Posiadanie jednego zwierzęcia jest związane z mniej wyraźnym spadkiem ryzyka rozwoju alergii, a czasem nawet z bardzo niewielkim jego wzrostem.

Niestety nie ma podanego źródła tych informacji, więc postanowiłem sam poszperać w sieci. Znalazłem skróty z następujących badań naukowych:

Does early exposure to cat or dog protect against later allergy development? (1999) – z którego wynika, że kontakt w pierwszym roku życia ze zwierzętami domowymi (psami lub kotami), oraz większa liczba rodzeństwa, były czynnikami obniżającymi podatność na alergie i ryzyko astmy w wieku szkolnym.

Exposure to dogs and cats in the first year of life and risk of allergic sensitization at 6 to 7 years of age.(2002) Wniosek: Kontakt z dwoma lub więcej psami lub kotami zmniejsza podatność dziecka na różnego rodzaju alergeny.

Direct and indirect exposure to pets - risk of sensitization and asthma at 4 years in a birth cohort.(2003) Wnioski z badań: Wczesny kontakt z kotem zdaje się podwyższać ryzyko uczulenia na koty u dzieci w wieku 4 lat. Z kolei posiadanie psa zdaje się obniżać ryzyko uczuleń i astmy.

Obraz jaki wyłania się z tych artykułów: by dziecko było bardziej odporne nie koniecznie musimy mieć w domu i psa i kota. Dobrze, jak dziecko ma kontakt z większą ilością zwierząt. Jeśli w domu jest miejsce tylko dla jednego pupila, to niech raczej będzie to pies. No i nie przesadzajmy ze sterylnością w domu. Inaczej organizm nie jest mobilizowany do wytwarzania odporności.

Po tej mądrej lekturze już wiem, dlaczego nie mam problemów z uczuleniami – w domu zawsze było pełno kotów i psów, nie wspominając już o kontakcie z innymi zwierzętami – jak to na wsi (kury, krowy). No i rodzeństwo też było ;)

00:07, z.d.r.o.w.y
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 lipca 2007
Anry czyli walki z wiatrakami c.d.

Przeglądając dziś forum Nowotwory – damy radę trafiłem na wątek dotyczący Anry, czyli kolejnego „cudownego leku na raka”. A na tym wątku znalazłem szereg linków do wcześniejszych wątków. Obraz jaki wyłania się z lektury jest zatrważający. Pomimo nagłaśniania sprawy od kilku lat (TVN24, Internet) oszuści działają bezkarnie do dziś. Chociaż jest szansa, że to się w końcu zmieni.

Oto skrót cytatów, który zacznie stek bzdur, czyli naukowe podstawy działania preparatu:
Na początek śmiesznie

Autor niniejszej pracy na podstawie dużej liczby doświadczeń przeprowadzanych od stycznia 1950 roku doszedł do wniosku, że komórka nowotworowa nie jest patologicznie zmienioną komórką ludzką, a pasożytniczą, grzybiczą.

Ale później robi się już groźnie

Autor stwierdził to doświadczalnie, że promienie x, y jak również cytostatyki absolutnie nie niszczą grzybka Penicillium, natomiast znakomicie osłabiają siły obronne organizmu.Dlatego też, aby zabezpieczyć chorego przed przerzutami i wznową nowotworową konieczne jest stosowanie już przed operacją sporządzonego przez autora preparatu krzemowego, który na drodze odruchu prowokuje organizm do niszczenia zawartego w nim aktywnego krzemu, jak również do odbiera­nia tego pierwiastka komórce nowotworowej. Tkanka nowotworowa pozbawiona krzemu ulega stanowi zapalnemu i ropieniu, i w ten sposób dochodzi do niszczenia nowotworu w organizmie chorego.

Z forum Medycyna naturalna:

Ja doskonale znam tą całą sprawę. Sama wdałam się ponad 3 lata temu w krucjatę przeciwko anry i p.Tomczak (produkuje to to 'cudo' sama w domku mieszając zwykłe witaminki z wrocławską kranówką). Wtedy reportaż robiła telewizja TVN. Od dawna ostrzegam ludzi przed ta oszukańczą spólką (Tomczak, Imiolczyk) - zwłaszcza ludzi chorych na nowotwory. Sama jestem po chorobie nowotworowej (7 lat w remisji), leczyłam się u lekarzy, a nie szamanów (i lecze się do tej pory, bo mam rzadką bardzo kompilkację ponowotworową). Przez te wszystkie lata widziałam do czego i anry i te babsztyle doprowadziły wielu cięzko chorych ludzi :((( - nie pomogło nikomu, a wileu zaczęło terapię zbyt póxno, w stanie gdzie wystąpiły przerzuty..bo zamiast operować guza dopóki się dało i był niewielki to sie anry (czy innym ścierwem) leczyły, wierząc w te brednie usłyszane od spóŁki I.T.
A PRAWDA JEST TAKA, ŻE TO GÓ*** NIKOGO Z POWAZNEJ CHOROBY NIE WYLECZYŁO !!! (i nie wyleczy).

I jeszcze o tym jak działa marketing tych oszustów

Tak juz przy okazji, chce zwrocic panstwa uwage, ze na forum medycyny naturalnej oraz innych o dietach i zdrowiu, produkowalo sie i nadal produkuje ale pod czesto zmienianymi nickami, szereg osob, ktore jednoczesniue udzielaja sie na forum pozytywne wibracje i dobradieta.pl oraz grupie dyskusyjnej: dr.kwasniewski.

Z dziennikarskiego śledztwa Wiadomości Zagłębia:

Gabinet prowadzi emerytowana nauczycielka plastyki. Można w nim kupić m.in. preparat krzemowy o nazwie ANRY. Uzdrowicielka wmawia swoim „pacjentom”, że specyfik ten ze stuprocentową skutecznością leczy AIDS i raka.

 

Ze strony Narodowego Funduszu Zdrowia:

Oszukują chorych na nowotwory, kradnąc im życie
Uwaga, we Wrocławiu pojawili się oszuści - ostrzegają lekarze z Dolnośląskiego Centrum Onkologii. Namawiają oni chorych na nowotwory, by zamiast leczyć się u lekarza, skosztowali "cudownego" preparatu aktywnego krzemu. Tymczasem im później rozpocznie się leczenie raka, tym mniejsza jest szansa na jego wyleczenie

Na koniec adres bloga poświęconego leczeniu preparatem anry: http://anry.bloog.pl/

22:23, z.d.r.o.w.y
Link Komentarze (17) »
niedziela, 22 lipca 2007
Jądro półleżące w akcji

Jądro półleżące (nucleus accumbens) to obszar mózgu odpowiedzialny za odczuwanie przyjemności i satysfakcji, również za powstawanie uzależnień. Ostatnio amerykańscy naukowcy odkryli, że ma ono również udział w powstawaniu efektu placebo. W nietypowym doświadczeniu wszyscy uczestnicy dostawali placebo, chociaż otrzymali informację, że badanie dotyczy środka przeciwbólowego. U osób, które deklarowały wyższe oczekiwania wobec leku, ośrodek był bardziej aktywny – i trochę na zasadzie samospełniającej się przepowiedni – organizm produkował więcej endorfin, dzięki czemu ból stawał się rzeczywiście mniejszy (w ramach testu ochotnikom sprawiano lekki ból). I jeszcze jedno ciekawe spostrzeżenie z eksperymentu. Mechanizm działania placebo jest taki sam jak w przypadku oczekiwania na wygraną w grze hazardowej. U osób oczekujących wygranej pieniężnej w grze również wzrastała aktywność neuronów w jądrze półleżącym.

Więcej na ten temat:
Oryginalny tekst w języku angielskim
Skrót w Rzeczpospolitej

Efekt placebo nie jest niczym złym jeśli wspomaga, a nie zastępuje leczenie. Dla mnie zastanawiające jest, dlaczego u wielu pacjentów onkologicznych jest większa wiara w skuteczność różnego rodzaju ziółek i ‘cudownych specyfików’ niż w sprawdzone terapie. Może dlatego, że za te specyfiki, z kategorii placebo właśnie, płacą z własnej kieszeni? Nie biorą pod uwagę, że chociaż tracą nieraz na nie fortunę, to i tak są one z reguły tańsze niż sprawdzone i zatwierdzone w lecznictwie lekarstwa onkologiczne. Z tym, że za nie płaci Fundusz Zdrowia, więc odbierane są jak bezpłatne. A bezpłatne jest synonimem bezwartościowe. Może częściej lekarze powinni mówić pacjentom ile kosztują lekarstwa, które dostają w ramach leczenia i utwierdzać w ich skuteczności. Dodatkowy efekt placebo na pewno nie zaszkodzi.

08:52, z.d.r.o.w.y
Link Komentarze (4) »
piątek, 20 lipca 2007
Badania okresowe

Dlaczego w Polsce sieją spustoszenie choroby, które w Europie Zachodniej są prawie nieznane? Lubimy tłumaczyć to stanem polskiej służby zdrowia. Tymczasem odpowiedzialność jest znacznie bardziej zbiorowa. Decyduje słaba świadomość społeczeństwa co do tego, jak ważna jest profilaktyka, w tym badania okresowe.

Wiele chorób najłatwiej jest wyleczyć zanim dadzą dotkliwe objawy. Żeby dać sobie na to szansę musimy regularnie się badać. Niestety badania okresowe zapewniane z mocy ustawy przez zakłady pracy to w większości biurokratyczna fikcja. Dlatego konieczna jest tu własna inicjatywa. Często trzeba zapłacić za to z własnej kieszeni, ale są to naprawdę dobrze wydane pieniądze.

23:50, z.d.r.o.w.y
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 lipca 2007
Szarlatan z doktoratem

Zawsze byłem niepoprawnym optymistą, ale czym głębiej drążę sprawę oszustów stawiających diagnozy na podstawie aparatu Oberon, tym bardziej mam poczucie walki z wiatrakami. Wcześniej opisałem moje własne doświadczenia z takiego ‘badania’.

Przeszukując prasę medyczną znalazłem raptem jedno sprawozdanie ze sprawy wytoczonej – jak to ujęto w tytule artykułu „Szarlatanowi z doktoratem”. Do procesu doprowadził student, któremu ów szarlatan sprzedawał lekarstwa na choroby, które u niego wymyślił, m.in. astmę oskrzelową, cukrzycę utajoną i toczeń układowy (!)

Całość artykułu można znaleźć tu:
Miesięcznik Okręgowej Izby Lekarskiej Puls – Szarlatan z doktoratem cz.I
Miesięcznik Okręgowej Izby Lekarskiej Puls – Szarlatan z doktoratem cz.II
Miesięcznik Okręgowej Izby Lekarskiej Puls – Szarlatan z doktoratem cz.III

Wyjaśnienia lekarza sąd nazwał ‘pseudonaukowym bełkotem’. W wyjaśnieniach podawał on m.in., że aparat „nie dokonuje pomiaru parametrów biologicznych, ale jedynie służy do określania statystycznego prawdopodobieństwa zdarzeń po wprowadzeniu przez operatora danych”. Wg niego to cudowne urządzenie równie dobrze może być „wykorzystywane w badaniach socjologicznych, archeologicznych, do prognozowania ryzyka ekonomicznego, katastrof i w innych sytuacjach ryzyka”. Uśmiechnąłem się, kiedy przeczytałem, że również lekarzom zasiadającym w składzie sędziowskim skojarzyło się to z zasadą działania popularnego wahadełka. Kiedy czytałem wyjaśnienia tego doktora, porażał mnie jego cynizm. Doskonale zdawał sobie sprawę, że urządzenie jest bezwartościowe. Było tylko rekwizytem do wyłudzania pieniędzy.

Biegły, który wykluczył jakąkolwiek przydatność aparatu w diagnozowaniu chorób, dodał, że błędna diagnoza powoduje u pacjenta niepotrzebne obciążenie psychiczne.

Ważne jest to, na co zwrócił uwagę sąd:

„Ze swej strony sąd dodał, że jeszcze poważniejsze zagrożenia wywołać może diagnoza fałszywie negatywna. Pacjent, który jest poważnie chory i o tym nie wie, nie będzie widział potrzeby tracenia czasu i pieniędzy na inne badania, gdyż uspokoi go aura niezawodności wytworzona wokół bezwartościowego urządzenia diagnostycznego (pseudodiagnostycznego).”

Nie trudno wyobrazić sobie jeszcze inne warianty, kiedy pacjent poważnie chory, np. na chorobę nowotworową, wpada w sidła takich oszustów. Nie ważne jaką chorobę zdiagnozują, niech to nawet przypadkowo będzie dobra diagnoza. Groźne jest dalsze działanie oszustów. Korzystając z wrażenia, jakie udało się uzyskać w czasie fikcyjnego badania, zaczynają wyciągać pieniądze na fikcyjne leczenie. Jeśli to jest rzeczywiście choroba nowotworowa, to niestety bardzo duża szansa jest na to, że nim chory zorientuje się, że traci pieniądze na nieskuteczne specyfiki, będzie zbyt późno na prawdziwe leczenie.

W wyroku sąd:

„uznał Teofila G. winnym tego, że "przeprowadził badania diagnostyczne u pacjenta Krzysztofa P. aparatem o nazwie OBERON, co jest metodą nieznaną współczesnej medycynie i którego zasad działania sam obwiniony nie zna. W efekcie naraził pacjenta na stres związany z ujawnieniem u niego poważnych schorzeń, których późniejsze badania konwencjonalne nie potwierdziły”

Dobrze, że taki proces się odbył.

Co wyniknęło z niego dla ogółu społeczeństwa? Praktycznie nic. Sprawdźcie sami – wpiszcie w wyszukiwarkę ‘oberon’. Jaki wynik? W przytłaczającej większości reklamy kolejnych szarlatanów, którzy łatwo przestraszyć się nie dadzą. I tak będzie, dopóki świadomi swoich praw pacjenci nie zaczną nękać ich procesami z powództwa cywilnego.

22:38, z.d.r.o.w.y
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 16 lipca 2007
A jak tam twoje jądra?

O ile samokontrola piersi u kobiet jest już powszechna i szeroko propagowana, to samokontrola jąder u mężczyzn jest tematem rzadko poruszanym. Niesłusznie. Rak jąder, chociaż rzadki, to jest przecież najczęstszym typem nowotworu u młodych mężczyzn (20-34 lata).

Jak wykonać samodzielne badanie jąder (za portalem mediweb):

Jeżeli jesteś mężczyzną między 15 a 40 rokiem życia, to comiesięczne samodzielne badanie twoich jąder pomoże Ci wykryć raka jąder we wczesnym i uleczalnym stadium. Badanie jest bardzo proste w wykonaniu i zajmuje tylko kilka minut.

- Weź ciepłą kąpiel albo prysznic, aby rozluźnić mosznę. To ułatwia zauważyć jakąkolwiek nieprawidłowość.

- Stań nagi przed lustrem.

- Sprawdź czy swędzi Cię skóra moszny.

- Wyczuj prawe jądro w worku mosznowym.

- Obejmij jądro od dołu palcem wskazującym i środkowym, a od góry kciukiem i obracaj je między palcami.

- Znajdź najądrze, miękką strukturę znajdującą się za jądrem, która magazynuje nasienie.

- Sprawdź czy nie ma grudek na powierzchni jądra.

- Powtórz te czynności z lewym jądrem.

- Jeżeli poczujesz swędzenie lub znajdziesz grudkę, udaj się natychmiast do lekarza. Wykryta nieprawidłowość nie musi być nowotworem, może być tylko infekcją. Jeżeli jest to rak jąder, nie leczony szybko się rozprzestrzeni.

Ponieważ w swoim czasie nie robiłem takiej autokontroli, to kiedy wystąpił problem, początkowo nie miałem pewności, czy to nie jest złudzenie. Po prostu nie wiedziałem dokładnie, jakiej wielkości są oba jądra normalnie. Dlatego warto przeprowadzać opisane wyżej samodzielne badanie regularnie, raz w miesiącu.

21:29, z.d.r.o.w.y
Link Komentarze (5) »
niedziela, 15 lipca 2007
Kiedy czas jest krótki

Moja przyjaciółka z Ukrainy niebawem kończy staż w naszym pięknym kraju. Ponieważ został jej już tylko krótki czas pobytu w Warszawie, spytałem czy widziała już wszystko, co chciała zobaczyć. Powiedziała, że wybiera się jeszcze do Muzeum Powstania Warszawskiego. Ponieważ od dawna miałem zamiar się tam wybrać, poszliśmy tam razem. Cieszę się, że mnie do tego zmobilizowała. Było warto. Przy okazji polecam wszystkim, którzy jeszcze nie znaleźli okazji lub czasu.

 Fotografia z Powstania Warszawskiego. plut. pchor. Włodzimierz Radajewski ps. "Rataj" (z lewej) i plut. pchor. Jerzy Tyczyński ps. "Jur" (z prawej) przy bramie kamienicy Moniuszki 11.

Przypomniało mi to historię z mojej rocznej praktyki w również pięknej Szwajcarii. Niedługo po przyjeździe spytałem moich gospodarzy o największą atrakcję turystyczną w promieniu 50 km. Zareklamowali mi miejsce, w którym wprawdzie sami jeszcze nie mieli okazji być, ale też by się kiedyś chętnie wybrali (było im nawet trochę głupio, że do tej pory tego nie zrobili). Najwyraźniej nie mieli odpowiedniej motywacji, skoro było to zawsze osiągalne, godzinkę samochodem. Natomiast ja wiedziałem, że ile zdążę zobaczyć w wolne niedziele, to moje. Więc po sześciu ciężkich dniach pracy (4:45 – 19:00) zebrałem w niedzielę odpowiednią ilość energii był odwiedzić to miejsce. I byłem kolejną osobą, która je polecała gorąco do odwiedzenia moim gospodarzom. Nie wiem czy do tej pory to zrobili, na pewno nie przed moim wyjazdem.

21:08, z.d.r.o.w.y
Link Komentarze (2) »
czwartek, 12 lipca 2007
Co możemy wspólnie zrobić

Wiem, że szanse na pozytywny skutek zawiadomień, które dziś złożyłem są niewielkie. Przede wszystkim nie jestem prawnikiem, więc moje szanse w walce prawnej są niewielkie. Rozmawiałem z prokuratorem. Na pewno nie przejdzie paragraf 155, na który się powołałem, bo nie podałem konkretnego przypadku osoby, która byłaby ofiarą takiego leczenia.

Dlatego apel do osób czytających tego bloga: jeśli ktoś z waszej rodziny stracił szansę na normalne leczenie, gdyż uległ reklamom wskazanych przeze mnie firm, lub firm im podobnych, to nie zostawiajcie tego tak. Starajcie się dojść sprawiedliwości. Wiadomo, że straconego życia nic nie wróci, ale takie działanie może ocalić inne potencjalne ofiary.

Inny problem to trudna walka z firmami typu Green&Gold, które działają za pośrednictwem Internetu i nie podają adresu siedziby. Nie wiadomo nawet, czy mają jakąkolwiek siedzibę, czy oficjalne przedstawicielstwo w Polsce. Na pewno dobrze starają się zabezpieczyć od strony prawnej. Dlatego tylko doświadczony prawnik mógłby stawić im czoła. Liczę, że może dzięki moim publikacjom ktoś taki zainteresuje się tą sprawą.

21:30, z.d.r.o.w.y
Link Komentarze (2) »
Kolejne zawiadomienie

Brakiem konsekwencji byłoby gdybym nie złożył również tego zawiadomienia:

Zawiadamiam o podejrzeniu popełnieniu przestępstwa przez firmę Green&Gold International Exports i wnoszę o wszczęcie i przeprowadzenie w tej sprawie postępowania przygotowawczego.

Uzasadnienie

Firma Green&Gold International Exports na swoich stronach internetowych:

www.polymva.com.pl i www.tianxian.com.pl prowadzi sprzedaż alternatywnych, nie zarejestrowanych produktów leczniczych, które zaleca do leczenia chorób nowotworowych.

Ponieważ tylko tradycyjne metody leczenia dają szansę wyleczenia choroby nowotworowej działanie takie sprowadza na pacjentów ryzyko utraty życia na skutek zaniechania tego leczenia. Działanie takie wyczerpuje więc znamiona przestępstwa wg - Art. 155 kk. - Kto nieumyślnie powoduje śmierć człowieka.

Na stronie www.tianxian.com.pl można znaleźć takie treści przedstawione jako autentyczne świadectwa:

„Postanowiłem więc przerwać chemoterapię i dalej polegałem już tylko na Eliksirze Tian Xian. Wkrótce ból zniknął i stan mojego zdrowia zaczął poprawiać się z dnia na dzień. Zażywałem eliksir przez trzy lata i w pełni powróciłem do zdrowia.” (źródło: http://www.tianxian.com.pl/cancer/zoladka/zoladka-7.htm )

Chociaż reklamowane substancje na stronie głównej opisywane są jako „anty-nowotworowa dieta uzupełniająca”, to lektura zamieszczonych „świadectw” może zachęcać do zastąpienia leczenia onkologicznego tą terapią ziołową.

Podobne sugestie można znaleźć w świadectwie na stronie polymva:

„Obawiając się  czwartego  starcia z nowotworem, I nie mając ochoty na dalszą chemoterapię ani operacje, mój mąż i ja skonsultowaliśmy się z dr Vian we Viana Natural Healing Center tutaj na Arubie. Dr Vian rozpoczął ze mną swoją kurację przeciwnowotworową, która polegała na ścisłej diecie i zawierała także PolyMVA. Przestrzegałam ściśle zaleceń dr Viany przez dwa miesiące, a tuż przed zaplanowanym wcześniej leczeniem szpitalnym, poprosiłam mojego onkologa o powtórny test markera nowotworowego. Mój onkolog nie mógł uwierzyć w wynik - mniej niż 25!

Muszę przyznać, że stosowanie PolyMVA według zaleceń mojego lekarza, uczyniło i nadal czyni dla mnie cuda. Wierzę, że kuracja dr Viany, która zawierała PolyMVA, pomogła mi.”

Jednocześnie reklamy produktów leczniczych na ww. stronach są niezgodne z Ustawą z dnia 6 września 2001 r. Prawo farmaceutyczne - Art. 55 pkt 4. Reklama nie może zawierać wskazań terapeutycznych do stosowania w leczeniu:

(…)

4) nowotworów złośliwych i innych chorób nowotworowych

21:18, z.d.r.o.w.y
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2