Nie daj się zaskoczyć chorobie, daj sobie szansę na zdrowie. Efektem ubocznym mojej walki z rakiem są przemyślenia, którymi tu chcę się dzielić.
Najlepsze Blogi
RSS
niedziela, 26 sierpnia 2007
Żyj długo

Okładka numeru sierpniowegoOsoby szukające fachowej prasy na temat zdrowia muszę przestrzec przed tytułem „Żyj długo”. Jest to zwykła gazetka reklamowa, która udaje poważne pismo. Udaje m.in. w ten sposób, że trzeba za nie zapłacić – 4,50. To jest ewenement wśród gazet reklamowych. Co do treści: reklamy są przeplatane kryptoreklamami w postaci artykułów, więc również w środku na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykłe czasopismo. Reklamy dotyczą Vilcacory, oraz innych preparatów sprzedawanych przez A-Z Medica, oraz przez Andean Medicine Centre.

Aby zobrazować poziom zamieszczanych artykułów, dwa cytaty, gdzie nawiedzony doktor, ze specjalizacjami z psychiatrii i medycyny tropikalnej, reklamuje Vilcacorę (artykuł otwierający sierpniowy numer):

Na podstawie wielomiesięcznych obserwacji własnego organizmu, stwierdził, iż vilcacora jest wspaniałym “wymiataczem” wolnych rodników z organizmów; że ma silne działanie antyzapalne, antybakteryjne i antygrzybicze; że – działając na błony komórkowe – znacznie podnosi odporność komórek, ponieważ ich ściany stają się bardziej odporne na ingerencję chorobotwórczych czynników atakujących je z zewnątrz.

Prawda, że przemawia i brzmi bardzo „fachowo” i „po doktorsku”? Ciekawy jestem jak wyglądała metodologia tych badań…

Ponadto – co szczególnie zainteresowało go jako psychiatrę – przy pomocy OBERON-a mógł wykazać, iż vilcacora wpływa na pracę mózgu. – Udało mi się stwierdzić – mówi – iż preparat ten stymuluje aktywność myślową. Nie doprowadzając do stanu euforii, łagodnie podnosi sprawność neuronów. Wielu może odczuć to jako lekkość i lotność myśli, objawiające się jako mniejsze zmęczenie przy intensywnej pracy umysłowej. Stan wielce korzystny i pożądany.

Pięknie! Pseudo-lekarstwo badane pseudo-urządzeniem! Kolejny smutny przykład, że tytuł doktora nauk medycznych nie gwarantuje niczego...
To był artykuł początkowy. Zawartości gazetki nie polecam od początku do końca - na końcu jest krzyżówka , w której są błędy ;)

14:08, z.d.r.o.w.y
Link Komentarze (3) »
sobota, 18 sierpnia 2007
Leczenie raka jądra: RPLND
Poprzedni wpis poświęcony był obowiązkowemu punktowi w leczeniu raka jądra, czyli usunięciu samego chorego jądra. Teraz pora na program dodatkowy, nieobowiązkowy, przeze mnie niestety zaliczony. I to dwukrotnie. Mowa o operacji usunięcia najczęściej występujących przerzutów – w węzłach chłonnych w przestrzeni zaotrzewnowej. Fachowa nazwa tej operacji to limfadenektomia zaotrzewnowa, skrót RPLND pochodzi od nazwy angielskiej Retroperitoneal Lymph Node Dissection. Kiedy na kolejnych etapach leczenia dowiadywałem się o tym jakie leczenie mnie czeka, byłem zdezorientowany, nie wiedziałem co mnie czeka. Lekarze komunikują „Musimy zrobić RPLND” jakby to była najzwyklejsza rzecz pod słońcem. Nie przejmują się tym, że pacjenci gubią się, a chcieliby wiedzieć dokładnie co się dzieje. Pewne fakty z mojego leczenia pomogła mi poukładać dopiero lektura poniższego artykułu.
środa, 15 sierpnia 2007
Leczenie raka jądra: Orchiectomia
Pierwszym etapem w leczeniu raka jądra jest zwykle usunięcie jądra, czyli orchiectomia. Mężczyźni są naturalnie bardzo przywiązani do swoich klejnotów, więc wiąże się do sporym stresem. Nie pomaga to, że wiadomość spada jak grom z jasnego nieba, a działać trzeba szybko. Tymczasem trudno uzyskać na ten temat wyczerpujące wiadomości. Lekarze są zbyt zajęci by rozwodzić się ponad to co muszą przekazać, a w internecie brakuje dobrych polskich stron na ten temat. Dlatego zamieszczam tu tłumaczenie z amerykańskiego artykułu, który w przystępny sposób odpowiada na najważniejsze pytania:
wtorek, 07 sierpnia 2007
Złożyłem depozyt bankowy

Bank nasienia, czy też jak wolą inni, bank spermy, jest często tematem żartów. Tymczasem sprawa jest poważna. Mrożenie nasienia jest szansą na ojcostwo, nawet dla tych, których dotknie niepłodność. Większość młodych mężczyzn myśli raczej o tym jak zabezpieczyć się przed niechcianym ojcostwem, niż odwrotnie. Niesłusznie. W życiu wszystko może się zdarzyć. Na pewno warto rozważyć taki depozyt przy leczeniu, które może prowadzić do czasowej, lub trwałej niepłodności. Z racji własnego doświadczenia, mam tu na myśli głównie młodych mężczyzn przed terapią nowotworu jądra. Przed moim leczeniem popełniłem błąd polegający na wyborze banku wg kryterium cenowego. Wybrałem najtańszy. Nim skończyłem leczenie  bank ów zbankrutował, a depozyt przepadł. Chociaż moje leczenie zakończyłem już z powodzeniem, postanowiłem na wszelki wypadek, złożyć jeszcze raz depozyt, tym razem w bardziej renomowanej klinice. Znacznie drożej, ale też pewniej. A pewność jest tu bezcenna.

20:31, z.d.r.o.w.y
Link Dodaj komentarz »
sobota, 04 sierpnia 2007
Sobotni odpoczynek

Wczoraj wieczorem mocne wrażenia na przedstawieniu Jana Klaty w Muzeum Powstania Warszawskiego, dziś w tym samym nastroju inscenizacja walk na Czerniakowie, strzały, krzyki, huk detonacji, łzy w oczach. Później jazzowe wyciszenie na starówce. I tego było mi trzeba.

23:58, z.d.r.o.w.y
Link Dodaj komentarz »
środa, 01 sierpnia 2007
Zdrowy jak Dudek

Kolejne badanie okresowe w Centrum Onkologii (krew plus tomografia) wypadło pomyślnie. Tak bardzo, że kolejna wizyta dopiero za 4 miesiące. Tym razem tylko z USG i rentgenem. O amerykańskim standardzie – tomografia co 3 miesiące przez pierwszy rok po operacji – mogę zapomnieć. Lekarz był tu nieugięty. Nie będą poświęcać cennych badań na zdrowych.

Przy okazji zrobiłem sobie prywatnie poszerzone badania w różnych kierunkach – cukier, trójglicerydy. Wszystkie wyniki bardzo dobre.

Dlaczego jak Dudek? Po badaniach wstępnych do Realu Madryt lekarz stwierdził, że Jerzy Dudek, który jest moim rówieśnikiem (34 lata),  ma organizm silny jak dwudziestokilkulatek. I ja też tak się czuję. W trzy lata od zachorowania na raka jądra, w dwa i pół roku po chemioterapii, prawie 9 miesięcy od ostatniej operacji.

19:21, z.d.r.o.w.y
Link Dodaj komentarz »