Nie daj się zaskoczyć chorobie, daj sobie szansę na zdrowie. Efektem ubocznym mojej walki z rakiem są przemyślenia, którymi tu chcę się dzielić.
Najlepsze Blogi
RSS
niedziela, 30 listopada 2008
Więcej rozsądku z tą ekologią
Jako wytrwały zwolennik zdrowego rozsądku nie mogę pominąć milczeniem wywiadu, który ukazał się w dzienniku 'Polska'. W rozmowie zatytułowanej 'Świat potrzebuje więcej ekorozsądku' duńsku ekolog Bjorn Lomberg odpowiada między innymi na pytanie dotyczące GMO:
- Polska zabroniła upraw nasion modyfikowanych genetycznie. Dobrze zrobiliśmy czy źle?
- To zła decyzja. Produkty modyfikowane genetycznie nie są bez wad, ale na pewno mają więcej zalet, są na przykład dużo wydajniejsze od tradycyjnych upraw. Także ich zakazywanie to zła polityka.
W całej Europie wokół modyfikacji genetycznych wyrosło wiele mitów. Ludzie się ich boją - tak samo jak globalnego ocieplenia. Wiele politycznych decyzji jest konsekwencją tego strachu. Ale pamiętajmy, do czego dążymy: naszym celem jest uczynić świat lepszym, a nie ulegać własnym lękom. Aby tak się stało, należy podejmować decyzje opierające się danych naukowych, kalkulacji ekonomicznej i zdrowym rozsądku. One wszystkie przemawiają za GMO.
Polecam wywiad w całości. Można znaleźć w nim więcej przykładów na ślepe uliczki ekologicznego fanatyzmu i spojrzenie na to trzeźwo myślącego ekologa. Warto poznać to spojrzenia choćby po to by nie dać się zwariować firmom, które wykorzystują ekologiczne szaty dla promowania własnych produktów.
17:23, z.d.r.o.w.y
Link Komentarze (1) »
niedziela, 15 czerwca 2008
Dlaczego warto dbać o zęby

Nie od dziś wiadomo, że o zęby należy dbać nie tylko dla urody, ale i dla zdrowia. Trochę więcej na ten temat można dowidzieć się z ostatniego numeru Pulsu Medycyny (11.06.2008 artykuł „Choroby dziąseł a ryzyko raka”). Ostatnie badania wskazują, że stany zapalne dziąseł i przyzębia zwiększają poziom markerów zapalnych we krwi. To z kolei może stymulować nadaktywność układu immunologicznego i w konsekwencji zwiększać ryzyko procesów nowotworowych. Z przytoczonych w artykule najbardziej spektakularna mówi o korelacji pomiędzy ilością własnych zębów w jamie ustnej a ryzykiem nowotworu. To ryzyko jest aż o 70% wyższe u osób, które mają od 0 do 16 swoich naturalnych zębów, w stosunku do osób z ilością zębów w przedziale 25 – 32. Mamy więc jeszcze jeden argument aby nie zapominać o wizytach u stomatologa ;)

16:41, z.d.r.o.w.y
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 stycznia 2008
Zdrowa żywność
Od dawna nurtuje mnie temat zdrowej żywności. Temat bardzo obszerny i złożony. Pewnie dlatego ociągałem się z przygotowaniem pierwszego wpisu mu poświęconego. Zaczynam tylko dlatego, że obiecałem sobie pisać krótko i treściwie, bez ambicji dogłębnego rozpracowania każdego pojawiającego się zagadnienia. Skupię się na produktach, co do których mam największą wiedzę i doświadczenie, czyli owocach i warzywach. Coraz częściej spotykam się z obawami, że produkty te, które powinny być podstawą zdrowego żywienia, niekoniecznie są zdrowe. Jest w tym ziarno prawdy, bo jak wszędzie, również w produkcji roślinnej stosuje się coraz więcej chemii. Ale nie zgadzam się z dwoma utrwalonymi stereotypami. Pierwszy mówi, że aby mieć pewność co do ‘zdrowego’ pochodzenia owoców lub warzyw najlepiej kupić je bezpośrednio w małym, tradycyjnym gospodarstwie. Niestety to byłoby zbyt proste. Ważniejszy jest poziom tego gospodarstwa i świadomość rolnika. W większości upraw nie ma szans na plon bez stosowania ochrony chemicznej. Ważne jest żeby były stosowane odpowiednie środki w odpowiedni sposób (zachowanie karencji). Zarówno w małych, jak i dużych gospodarstwach mogą być stosowane nieodpowiednie środki ochrony roślin dla oszczędności lub z braku wiedzy. Drugi, zapewne bardziej kontrowersyjny, stereotyp dotyczy GMO – roślin modyfikowanych genetycznie. Uważam, że w tym przypadku strach ma zbyt wielkie oczy. Ryzyko jest wyolbrzymiane, a korzyści niedoceniane. Tymczasem rośliny modyfikowane genetycznie mogą być zdrowsze od tradycyjnych. Jeśli dzięki modyfikacji można ograniczyć ilość zabiegów chemicznych, to można również liczyć na mniejsze pozostałości pestycydów w takich roślinach.
15:30, z.d.r.o.w.y
Link Komentarze (2) »
sobota, 08 grudnia 2007
Los

Zdrowie to jak szczęśliwy los na loterii. Tylko nie każdy zdrowy to docenia. Można spojrzeć też na to od drugiej strony. Jest wiele rzadkich chorób, gdzie statystyczna zachorowalność wynosi 1 na 10 tysięcy, na 100 tysięcy lub 1 na milion. Nie zdając sobie z tego sprawy wciąż bierzemy udział w niezliczonych losowaniach. Najczęściej nie bierzemy jednak pod uwagę możliwości takiej ‘wygranej’. Dużo łatwiej jest wyobrazić sobie wygraną w dużego lotka, gdzie prawdopodobieństwo jest dużo bliższe zera. Poza prawdopodobieństwem, jest jeszcze jedna fundamentalna różnica. Przy grach losowych to nasz wybór, czy będziemy grać. Inne losowania, o których wcześniej wspomniałem, są najczęściej od nas niezależne.

Swego czasu zwróciłem uwagę na to, że mimo tego, że sporo jeżdżę i mam prawo jazdy od dłuższego czasu, to nie zdarzyło mi się jeszcze zapłacić mandatu. Pochwaliłem się tym w kilku rozmowach i nie minęło więcej niż kilka dni, jak ten mój pierwszy mandat zapłaciłem. W bardzo głupi sposób, nawiasem mówiąc. Jakiś czas później, zwróciłem uwagę w rozmowie, że jeszcze nigdy nie korzystałem ze zwolnienia lekarskiego. Niedługo później poszedłem na kilkumiesięczne zwolnienie. To tak a propos losu… Nigdy nie mów nigdy!

17:48, z.d.r.o.w.y
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 listopada 2007
Kolejne badanie

Jestem już po kolejnym badaniu okresowym: krew, usg i rtg klatki piersiowej. Wszystkie wyniki OK. Kolejne badanie znów za 4 miesiące – tym razem tylko krew i usg. Cieszą dobre wyniki. Szkoda, że znów musiałem przypomnieć sobie o kolejkach w Centrum Onkologii.  A już myślałem, że pod tym względem się poprawiło. Niestety znów musiałem zaliczyć ogonek zawinięty na ślimaka do rejestracji, później odczekać swoje pod gabinetem 106. W sumie jakieś 3 godziny. Teraz nie był to dla mnie duży problem, ot strata czasu, ale bez większego stresu. Jednak pamiętam, że w czasie leczenia znosiłem to kolejkowanie dużo gorzej… Wszechobecne kolejki to największa zmora pacjentów umawianych na wizyty w CO. Niestety, nie omijają one również tych, którzy już są wyczerpani chorobą i kolejkowanie jest ostatnią rzeczą, której potrzebują.

21:02, z.d.r.o.w.y
Link Komentarze (1) »
środa, 31 października 2007
Cisza

Minął kolejny miesiąc. Miesiąc bez żadnego wpisu na tym blogu. Zastanawiam się dlaczego brakowało mi wewnętrznego napędu do pisania. Przecież temat jest wciąż mi bliski, wciąż poruszam go ze znajomymi, zaglądam na zaprzyjaźnione blogi. To chyba dlatego, że nie czuję by był komuś potrzebny, nie mam odzewu, czy w wiadomościach prywatnych, czy też w komentarzach. Trochę brak nadziei, że cokolwiek mogę zmienić, To jest trochę tak jak z głosowaniem w wyborach, kiedy walczy się z refleksją, że ten mój jeden głos tak naprawdę niczego nie rozstrzyga. Ale przecież głosuję…

A jutro tak potrzebny dzień zadumy.

20:54, z.d.r.o.w.y
Link Komentarze (2) »
sobota, 29 września 2007
Bezkarne naciąganie chorych
Naciąganie ludzi chorych to niewyczerpalna żyła złota. Proceder obrzydliwy, ale najczęściej bezkarny. Sam się o tym przekonałem. Moje zawiadomienia do prokuratury dotyczące reklamowania ‘cudownych’ specyfików przeciwnowotworowych zostały odrzucone. Prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania. Nie wiem, czy podjęła jakiekolwiek inne działania, poza zafundowaniem mi wezwań do dwóch różnych komisariatów policji, gdzie mogłem powtórzyć to, co już napisałem w zawiadomieniach. Niemniej od czasu do czasu pojawiają się pozytywne sygnały, jak choćby skazanie przez sąd hochsztaplera, który zamiast operacji, proponował poważnie chorym ludziom swoje materace i wkładki do butów. Pytanie tylko, dlaczego tak mało podobnych przypadków kończy się zdemaskowaniem oszusta i wyrokiem? Chyba wciąż zbyt małe zrozumienie jest dla skali i znaczenia problemu. Przecież sprzedaż nieskutecznego leczenia to zagrożenie dla zdrowia i życia. O tym wciąż zbyt mało się mówi.
21:52, z.d.r.o.w.y
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 26 sierpnia 2007
Żyj długo

Okładka numeru sierpniowegoOsoby szukające fachowej prasy na temat zdrowia muszę przestrzec przed tytułem „Żyj długo”. Jest to zwykła gazetka reklamowa, która udaje poważne pismo. Udaje m.in. w ten sposób, że trzeba za nie zapłacić – 4,50. To jest ewenement wśród gazet reklamowych. Co do treści: reklamy są przeplatane kryptoreklamami w postaci artykułów, więc również w środku na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykłe czasopismo. Reklamy dotyczą Vilcacory, oraz innych preparatów sprzedawanych przez A-Z Medica, oraz przez Andean Medicine Centre.

Aby zobrazować poziom zamieszczanych artykułów, dwa cytaty, gdzie nawiedzony doktor, ze specjalizacjami z psychiatrii i medycyny tropikalnej, reklamuje Vilcacorę (artykuł otwierający sierpniowy numer):

Na podstawie wielomiesięcznych obserwacji własnego organizmu, stwierdził, iż vilcacora jest wspaniałym “wymiataczem” wolnych rodników z organizmów; że ma silne działanie antyzapalne, antybakteryjne i antygrzybicze; że – działając na błony komórkowe – znacznie podnosi odporność komórek, ponieważ ich ściany stają się bardziej odporne na ingerencję chorobotwórczych czynników atakujących je z zewnątrz.

Prawda, że przemawia i brzmi bardzo „fachowo” i „po doktorsku”? Ciekawy jestem jak wyglądała metodologia tych badań…

Ponadto – co szczególnie zainteresowało go jako psychiatrę – przy pomocy OBERON-a mógł wykazać, iż vilcacora wpływa na pracę mózgu. – Udało mi się stwierdzić – mówi – iż preparat ten stymuluje aktywność myślową. Nie doprowadzając do stanu euforii, łagodnie podnosi sprawność neuronów. Wielu może odczuć to jako lekkość i lotność myśli, objawiające się jako mniejsze zmęczenie przy intensywnej pracy umysłowej. Stan wielce korzystny i pożądany.

Pięknie! Pseudo-lekarstwo badane pseudo-urządzeniem! Kolejny smutny przykład, że tytuł doktora nauk medycznych nie gwarantuje niczego...
To był artykuł początkowy. Zawartości gazetki nie polecam od początku do końca - na końcu jest krzyżówka , w której są błędy ;)

14:08, z.d.r.o.w.y
Link Komentarze (3) »
sobota, 18 sierpnia 2007
Leczenie raka jądra: RPLND
Poprzedni wpis poświęcony był obowiązkowemu punktowi w leczeniu raka jądra, czyli usunięciu samego chorego jądra. Teraz pora na program dodatkowy, nieobowiązkowy, przeze mnie niestety zaliczony. I to dwukrotnie. Mowa o operacji usunięcia najczęściej występujących przerzutów – w węzłach chłonnych w przestrzeni zaotrzewnowej. Fachowa nazwa tej operacji to limfadenektomia zaotrzewnowa, skrót RPLND pochodzi od nazwy angielskiej Retroperitoneal Lymph Node Dissection. Kiedy na kolejnych etapach leczenia dowiadywałem się o tym jakie leczenie mnie czeka, byłem zdezorientowany, nie wiedziałem co mnie czeka. Lekarze komunikują „Musimy zrobić RPLND” jakby to była najzwyklejsza rzecz pod słońcem. Nie przejmują się tym, że pacjenci gubią się, a chcieliby wiedzieć dokładnie co się dzieje. Pewne fakty z mojego leczenia pomogła mi poukładać dopiero lektura poniższego artykułu.
środa, 15 sierpnia 2007
Leczenie raka jądra: Orchiectomia
Pierwszym etapem w leczeniu raka jądra jest zwykle usunięcie jądra, czyli orchiectomia. Mężczyźni są naturalnie bardzo przywiązani do swoich klejnotów, więc wiąże się do sporym stresem. Nie pomaga to, że wiadomość spada jak grom z jasnego nieba, a działać trzeba szybko. Tymczasem trudno uzyskać na ten temat wyczerpujące wiadomości. Lekarze są zbyt zajęci by rozwodzić się ponad to co muszą przekazać, a w internecie brakuje dobrych polskich stron na ten temat. Dlatego zamieszczam tu tłumaczenie z amerykańskiego artykułu, który w przystępny sposób odpowiada na najważniejsze pytania:
1 , 2 , 3 , 4 , 5