Nie daj się zaskoczyć chorobie, daj sobie szansę na zdrowie. Efektem ubocznym mojej walki z rakiem są przemyślenia, którymi tu chcę się dzielić.
Najlepsze Blogi
RSS
niedziela, 15 lipca 2007
Kiedy czas jest krótki

Moja przyjaciółka z Ukrainy niebawem kończy staż w naszym pięknym kraju. Ponieważ został jej już tylko krótki czas pobytu w Warszawie, spytałem czy widziała już wszystko, co chciała zobaczyć. Powiedziała, że wybiera się jeszcze do Muzeum Powstania Warszawskiego. Ponieważ od dawna miałem zamiar się tam wybrać, poszliśmy tam razem. Cieszę się, że mnie do tego zmobilizowała. Było warto. Przy okazji polecam wszystkim, którzy jeszcze nie znaleźli okazji lub czasu.

 Fotografia z Powstania Warszawskiego. plut. pchor. Włodzimierz Radajewski ps. "Rataj" (z lewej) i plut. pchor. Jerzy Tyczyński ps. "Jur" (z prawej) przy bramie kamienicy Moniuszki 11.

Przypomniało mi to historię z mojej rocznej praktyki w również pięknej Szwajcarii. Niedługo po przyjeździe spytałem moich gospodarzy o największą atrakcję turystyczną w promieniu 50 km. Zareklamowali mi miejsce, w którym wprawdzie sami jeszcze nie mieli okazji być, ale też by się kiedyś chętnie wybrali (było im nawet trochę głupio, że do tej pory tego nie zrobili). Najwyraźniej nie mieli odpowiedniej motywacji, skoro było to zawsze osiągalne, godzinkę samochodem. Natomiast ja wiedziałem, że ile zdążę zobaczyć w wolne niedziele, to moje. Więc po sześciu ciężkich dniach pracy (4:45 – 19:00) zebrałem w niedzielę odpowiednią ilość energii był odwiedzić to miejsce. I byłem kolejną osobą, która je polecała gorąco do odwiedzenia moim gospodarzom. Nie wiem czy do tej pory to zrobili, na pewno nie przed moim wyjazdem.

21:08, z.d.r.o.w.y
Link Komentarze (2) »
czwartek, 12 lipca 2007
Co możemy wspólnie zrobić

Wiem, że szanse na pozytywny skutek zawiadomień, które dziś złożyłem są niewielkie. Przede wszystkim nie jestem prawnikiem, więc moje szanse w walce prawnej są niewielkie. Rozmawiałem z prokuratorem. Na pewno nie przejdzie paragraf 155, na który się powołałem, bo nie podałem konkretnego przypadku osoby, która byłaby ofiarą takiego leczenia.

Dlatego apel do osób czytających tego bloga: jeśli ktoś z waszej rodziny stracił szansę na normalne leczenie, gdyż uległ reklamom wskazanych przeze mnie firm, lub firm im podobnych, to nie zostawiajcie tego tak. Starajcie się dojść sprawiedliwości. Wiadomo, że straconego życia nic nie wróci, ale takie działanie może ocalić inne potencjalne ofiary.

Inny problem to trudna walka z firmami typu Green&Gold, które działają za pośrednictwem Internetu i nie podają adresu siedziby. Nie wiadomo nawet, czy mają jakąkolwiek siedzibę, czy oficjalne przedstawicielstwo w Polsce. Na pewno dobrze starają się zabezpieczyć od strony prawnej. Dlatego tylko doświadczony prawnik mógłby stawić im czoła. Liczę, że może dzięki moim publikacjom ktoś taki zainteresuje się tą sprawą.

21:30, z.d.r.o.w.y
Link Komentarze (2) »
Kolejne zawiadomienie

Brakiem konsekwencji byłoby gdybym nie złożył również tego zawiadomienia:

Zawiadamiam o podejrzeniu popełnieniu przestępstwa przez firmę Green&Gold International Exports i wnoszę o wszczęcie i przeprowadzenie w tej sprawie postępowania przygotowawczego.

Uzasadnienie

Firma Green&Gold International Exports na swoich stronach internetowych:

www.polymva.com.pl i www.tianxian.com.pl prowadzi sprzedaż alternatywnych, nie zarejestrowanych produktów leczniczych, które zaleca do leczenia chorób nowotworowych.

Ponieważ tylko tradycyjne metody leczenia dają szansę wyleczenia choroby nowotworowej działanie takie sprowadza na pacjentów ryzyko utraty życia na skutek zaniechania tego leczenia. Działanie takie wyczerpuje więc znamiona przestępstwa wg - Art. 155 kk. - Kto nieumyślnie powoduje śmierć człowieka.

Na stronie www.tianxian.com.pl można znaleźć takie treści przedstawione jako autentyczne świadectwa:

„Postanowiłem więc przerwać chemoterapię i dalej polegałem już tylko na Eliksirze Tian Xian. Wkrótce ból zniknął i stan mojego zdrowia zaczął poprawiać się z dnia na dzień. Zażywałem eliksir przez trzy lata i w pełni powróciłem do zdrowia.” (źródło: http://www.tianxian.com.pl/cancer/zoladka/zoladka-7.htm )

Chociaż reklamowane substancje na stronie głównej opisywane są jako „anty-nowotworowa dieta uzupełniająca”, to lektura zamieszczonych „świadectw” może zachęcać do zastąpienia leczenia onkologicznego tą terapią ziołową.

Podobne sugestie można znaleźć w świadectwie na stronie polymva:

„Obawiając się  czwartego  starcia z nowotworem, I nie mając ochoty na dalszą chemoterapię ani operacje, mój mąż i ja skonsultowaliśmy się z dr Vian we Viana Natural Healing Center tutaj na Arubie. Dr Vian rozpoczął ze mną swoją kurację przeciwnowotworową, która polegała na ścisłej diecie i zawierała także PolyMVA. Przestrzegałam ściśle zaleceń dr Viany przez dwa miesiące, a tuż przed zaplanowanym wcześniej leczeniem szpitalnym, poprosiłam mojego onkologa o powtórny test markera nowotworowego. Mój onkolog nie mógł uwierzyć w wynik - mniej niż 25!

Muszę przyznać, że stosowanie PolyMVA według zaleceń mojego lekarza, uczyniło i nadal czyni dla mnie cuda. Wierzę, że kuracja dr Viany, która zawierała PolyMVA, pomogła mi.”

Jednocześnie reklamy produktów leczniczych na ww. stronach są niezgodne z Ustawą z dnia 6 września 2001 r. Prawo farmaceutyczne - Art. 55 pkt 4. Reklama nie może zawierać wskazań terapeutycznych do stosowania w leczeniu:

(…)

4) nowotworów złośliwych i innych chorób nowotworowych

21:18, z.d.r.o.w.y
Link Komentarze (1) »
Google w prokuraturze

Kiedy kilka dni temu pisałem notkę o „cudownych lekarstwach na raka” czułem się niespecjalnie. Czułem, że dołączam do większości, która owszem ponarzeka i skrytykuje, ale nic nie zrobi, aby zmienić sytuację. Tymczasem problem jest poważny. Firmy żerujące na osobach chorych na raka stały się istną plagą. Sprzedają klientom złudzenia zamiast nadziei.

Wynik wyszukiwania z 12.07.2007

 

Dlatego postanowiłem przynajmniej spróbować zrobić coś, co jest w mojej mocy. Dziś złożyłem w prokuratorze następujące zawiadomienie:

Zawiadamiam o podejrzeniu popełnieniu przestępstwa przez firmę Google Polska i wnoszę o wszczęcie i przeprowadzenie w tej sprawie postępowania przygotowawczego.

 

 

Uzasadnienie

 

Reklamy kontekstowe zamieszczane przez Google sugerują zastąpienie tradycyjnego tradycyjnego leczenia chorób nowotworowych metodami alternatywnymi. Ponieważ tylko tradycyjne metody leczenia dają szansę wyleczenia choroby nowotworowej działanie takie sprowadza na pacjentów ryzyko utraty życia na skutek zaniechania tego leczenia. Działanie takie wyczerpuje więc znamiona przestępstwa wg - Art. 155 kk. - Kto nieumyślnie powoduje śmierć człowieka.

 

Przykładem takie reklamy jest link od strony www.polymva.com.pl, który pojawia się po wpisaniu w wyszukiwarkę frazy „skuteczne leczenie raka”. Link ten opatrzony jest opisem: „Wygraj Bitwę z Rakiem. Zwalcz raka bez efektów ubocznych związanych z innymi terapiami”. Również treści zamieszczone na reklamowanej stronie sugerują większą skuteczność leczenia i możliwość zastąpienia leczenia tradycyjnego.

 

Drugim przykładem jest reklama strony www.tianxian.com.pl, który pojawia się po wpisaniu w wyszukiwarkę Google słowa „rak”. Ten link reklamowy ten opatrzony jest opisem: „lek na raka, Nowa, obiecują metodaleczenia raka prof. Wang już w Polsce”. Na reklamowanej stronie można znaleźć takie treści przedstawione jako autentyczne świadectwa:

„Postanowiłem więc przerwać chemoterapię i dalej polegałem już tylko na Eliksirze Tian Xian. Wkrótce ból zniknął i stan mojego zdrowia zaczął poprawiać się z dnia na dzień. Zażywałem eliksir przez trzy lata i w pełni powróciłem do zdrowia.” (źródło: http://www.tianxian.com.pl/cancer/zoladka/zoladka-7.htm )

 

Jednocześnie reklamy kontekstowe Google są niezgodne z Ustawą z dnia 6 września 2001 r. Prawo farmaceutyczne - Art. 55 pkt. 4. Reklama nie może zawierać wskazań terapeutycznych do stosowania w leczeniu:

(…)

4) nowotworów złośliwych i innych chorób nowotworowych

20:43, z.d.r.o.w.y
Link Komentarze (1) »
środa, 11 lipca 2007
Oberon, czyli na badanie do wróżki

W przedwczorajszym wpisie opisałem jak został zdiagnozowany u mnie nowotwór. Kilka dni przed diagnozą byłem na mszy, na której ksiądz wśród ogłoszeń parafialnych reklamował badania nowoczesnym urządzeniem, które może wykryć wiele różnych chorób i sprawdza praktycznie cały organizm. Koszt był umiarkowany 50 czy 100 zł, badanie miało być prowadzone w sali katechetycznej, termin wypadał na dzień przed moim badaniem USG. Wtedy już wiedziałem, że to coś znacznie poważniejszego niż zwykłe zapalenie, że USG to jednoznacznie potwierdzi. Postanowiłem jednak pójść na to podejrzanie wszechstronne badanie z czystej ciekawości. To nowoczesne urządzenie składało się ze słuchawek podłączonych do laptopa. Człowiek, który przedstawiał się jako lekarz, chyba wyczuł moją nieufność, bo zaczął od pokazania na laptopie materiałów reklamowych, w których miały być m.in. doniesienia o tej nowoczesnej metodzie – zwanej Oberon – z TVN24. Do tej pory nie wiem – autentyczne czy nie. Badanie polegało na założeniu słuchawek, z których docierały jakieś piski. Na ekranie był tandetny schemat ludzkiego organizmu. Na tym schemacie pojawiały się różne symbole. Czerwone miały oznaczać miejsca chore lub zagrożone. Równocześnie ‘lekarz’ prowadził wywiad, dopytując się o to, co miał właściwie podać na podstawie tego genialnego urządzenia. Niestety symbole pojawiały się na ekranie dosyć przypadkowo i wymagały ręcznego korygowania. Czułem się jak u początkującej wróżki. Układ rozrodczy i jądra wyszły OK. Nie przyjąłem tego do wiadomości i opowiedziałem dokładniej o moich objawach. Po tym co powiedziałem chyba każdy lekarz pierwszego kontaktu jeśli nie od razu skierowałby mnie do onkologa, to przynajmniej zleciłby USG i dalsze badania. Ale tu była inna bajka. Usłyszałem, że to nic poważnego, muszę tylko zacząć stosować zioła, które są dobre na wszystko, a które przypadkiem sprzedaje jego asystentka. A nim zaczną działać – uzbroić się w cierpliwość i nosić obcisłe slipy!

Gdybym zawierzył temu badaniu, to pewnie firma była zarobiła na mnie kilkaset złotych, no może kilka tysięcy, gdyby dalszy marketing telefoniczny dobrze działał. A najważniejsze – nie miałby kto robić im teraz antyreklamy…

20:24, z.d.r.o.w.y
Link Komentarze (4) »
wtorek, 10 lipca 2007
Kolejna osoba w klubie

Okazało się, że moja koleżanka operację miała już wczoraj. Jej stan okazał się tak poważny, że operować trzeba było natychmiast. Ta diagnoza to był dla niej szok. Wycięto torbiel 6x7 cm. A jeszcze niedawno na USG nic nie wyszło (a może akurat ten specjalista nie był w stanie zauważyć – czytanie obrazu USG to sztuka, w której niewielu jest naprawdę biegłych).

Rozmawialiśmy dziś telefonicznie, starałem się dodać jej otuchy. Zresztą ma mój przykład – wie, że z tego się wychodzi. Najgorsze ma już za sobą…

22:12, z.d.r.o.w.y
Link Komentarze (2) »
Pierwsza diagnoza nowotworu

Pierwsza diagnoza nowotworu jest najczęściej błędna. Piszę to nie tylko w oparciu o własne doświadczenie, ale również na podstawie relacji wielu chorych, z różnymi typami nowotworów, których osobiście spotkałem. Podobne historie słyszę często. Zbyt często… Wczoraj trafiła do szpitala moja koleżanka z pracy. Dwudziestokilkuletnia dziewczyna, która od jakiegoś czasu narzekała na nerki i brała na to środki przeciwbólowe. Nie był to niestety, jak w pierwszej diagnozie piasek czy kamienie, ale choroba nowotworowa. Na szczęście teraz pójdzie już szybko, pewnie dziś operacja…

Dlaczego tak się dzieje?

Pierwsze objawy raka są bardzo często niespecyficzne. Można zrozumieć lekarzy, którzy widząc dane objawy zakładają, że jest to kolejny przypadek choroby X, gdyż takie właśnie objawy na nią wskazują w ponad 90% przypadków. Nie można natomiast usprawiedliwiać oszczędności czynionych na pacjentach, nie zlecania dodatkowych badań, jeśli takie powinny być wykonane.

Jakie wnioski powinniśmy wyciągnąć z tego jako potencjalni pacjenci? Przede wszystkim to właśnie nam najbardziej zależy na prawidłowej diagnozie i to my musimy o nią zabiegać. Jeśli nie mamy do końca zaufania do lekarza, lub niepokojące objawy przeciągają się, a lekarz je bagatelizuje, koniecznie zróbmy badania u drugiego, a jeśli trzeba i kolejnego specjalisty.

07:39, z.d.r.o.w.y
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 09 lipca 2007
Rak jądra – mój przykład

Oto opis mojego przypadku, który zamieściłem jakiś czas temu na forum Wygrajmy Zdrowie:

We wrześniu 2004 zaniepokoiło mnie prawe jądro, które wydawało się lekko powiększone. Początkowo miałem nadzieje, że to tylko złudzenie, lub że jedno zawsze było większe, a ja nie zwróciłem na to wcześniej uwagi. Po kilku dniach wiedziałem już, że coś jest nie tak, bo jądro cały czas się powiększało. Trochę wstydziłem się iść z tym do mojego lekarza rodzinnego, więc postanowiłem pójść od razu do specjalisty – wybrałem Lecznicę Profesorsko-Ordynatorską w Warszawie. Profesor, który mnie przyjął, nie miał żadnych wątpliwości, że to zwykłe zapalenie. Przypisał antybiotyk, wyznaczył za 3 tygodnie kontrolne badanie USG – tylko dla sprawdzenia, czy po leczeniu wszystko jest już OK. Na wypadek kolejnych wizyt dał mi też telefon i adres bezpośrednio do siebie. Minął ponad tydzień, antybiotyk nie pomagał, a wciąż powiększające się jądro coraz bardziej mnie niepokoiło. Chciałem zgłosić się na kolejną wizytę, ale profesor uspokoił mnie w rozmowie telefonicznej, że widocznie antybiotyk był nietrafiony i zalecił inny, z innej grupy. Ten oczywiście też nic nie pomógł.

Kiedy zgłosiłem się na USG jądro było ze 4 razy większe od normalnego i wyraźnie ciążyło. Nie było jednak żadnych deformacji, ani bólu. Doktor tylko spojrzał na monitor USG i diagnoza była w kilka sekund: rak jądra. Sprawdził też od razu jamę brzuszną, ale tu nie było nic podejrzanego. Od razu zgodziłem się na operację. Następnego dni jądro zostało usunięte i dostałem skierowanie do Centrum Onkologii w Warszawie. Zgłosiłem się tam z preparatami wyciętego jądra. Wynik badania histopatologicznego - nienasieniak typu mieszanego: teratoma (potworniak), ca embryonale (rak zarodkowy), yolc sac tumor.

Ponieważ wyniki krwi były zawszwe OK. zanosiło się, że na tym się wszystko skończy. Po każdej comiesięcznej wizycie kontrolnej byłem tego coraz bardziej pewny. Przed grudniową wizytą postanowiłem zrobić sobie na wszelki wypadek USG. Dzięki temu okazało się, że coś jest nie tak, że pojawił się powiększony węzeł chłonny w przestrzeni zaotrzewnowej, koło żyły głównej. Pani doktor w 106 powitała mnie optymistycznie mówiąc, że ponieważ kolejny raz wynik krwi jest dobry będziemy mogli rzadziej spotykać się – co 2 miesiące zamiast co miesiąc. Na szczęście miałem wynik USG, dzięki czemu tym razem nie straciłem już czasu. Ponieważ w tym okresie oczekiwanie na tomografię komputerową w CO trwało kilka miesięcy zostałem poproszony o zrobienie TC ‘jak najszybciej’ we własnym zakresie. Tego samego dnia objechałem kilka szpitali gdzie były robione takie badania i najkrótszy termin, jaki znalazłem wynosił 1 miesiąc. Zdecydowałem się więc na to badanie prywatnie – na własny koszt, ale za to prawie od ręki. Dzięki temu jeszcze przed końcem roku rozpocząłem chemioterapię. Dostałem 3 cykle BEP. Od samego początku znosiłem chemię bardzo ciężko. Po ostatniej dawce byłem ledwo żywy, ale szczęśliwy, że dotrwałem do końca.

W maju 2005 zmiana została usunięta – operacja RPLND - . Był to dojrzały potworniak. Kolejny raz miałem nadzieję, że na tym koniec – aż do września 2006, kiedy to kolejny raz na USG pokazał się potworniak. Na USG miał 2 cm i rósł jak na drożdżach – na TC 2 tygodnie później miał już 4 cm. Tymczasem ja czułem się coraz gorzej – ustawiczne zmęczenie i senność, utrata wagi. W listopadzie przeszedłem drugą już operację RPLND. Tym razem został wycięty większy niż poprzednio pakiet węzłów. Do końca roku doszedłem do siebie.

Od pół roku znów normalnie pracuję. A właściwie chyba znów nienormalnie, bo zbyt dużo. To jest chyba moje największe przewinienie w stosunku do zdrowego trybu życia…

00:13, z.d.r.o.w.y
Link Komentarze (14) »
niedziela, 08 lipca 2007
Cudowne lekarstwo na raka

Przeszukując sieć, lub pytając znajomych można znaleźć bardzo wiele alternatywnych lekarstw na nowotwory, jak choćby najbardziej chyba znana Vilcacora, czy Tian Xian. Są to środki, których skuteczność w najlepszym razie porównywalna jest z placebo. Na chorych czeka pełno kuglarzy i szarlatanów, zarówno indywiduów, jak i sprawnie zorganizowane firmy, które dla zysku igrają z ludzkim życiem.

Nie to chcą słyszeć chorzy, ale niestety cudowne lekarstwo na raka nie istnieje. Za to wciąż rozwija się medycyna tradycyjna, która oferuje leczenie trudne i długotrwałe, ale JEDYNE SKUTECZNE.

Tymczasem szukając materiałów do tej notki po wpisaniu w Google „cudowne lekarstwo na raka” na pierwszym miejscu pojawiła się reklama w postaci linku sponsorowanego:

Wygraj Bitwę z Rakiem
www.polymva.com.pl Zwalcz raka bez efektów ubocznych związanych z innymi terapiami.

Toż to kryminał! Otwarte nawoływanie do rezygnacji z leczenia! Fakt, rzeczywiście nie doświadczysz efektów ubocznych prawidłowego leczenia, np. wypadania włosów po chemioterapii. Tylko jeśli wybierzesz to alternatywne leczenie, to rak Cię zabije! Ile osób straciło w ten sposób życie? O wielu słyszałem, jedną znałem osobiście…

Na szczęście w sieci można znaleźć również rzeczowe artykuły, jak np. ten.

11:25, z.d.r.o.w.y
Link Dodaj komentarz »
Nie daj się zaskoczyć

Najpierw dobra informacja – większość nowotworów jest w dużym stopniu uleczalna. Kluczowe jest szybkie rozpoczęcie leczenia. Niestety ten warunek bardzo trudno spełnić, ponieważ nowotwory bardzo często początkowo rozwijają się bezobjawowo. Dlatego dla walki z tego typu chorobami (zresztą jest to prawdziwe nie tylko dla nowotworów) ważne jest odpowiedzialne postępowanie osób zdrowych (lub takich, które się za takie uważają woląc słodką nieświadomość).

Nie ma nic głupszego, niż zaklinanie rzeczywistości, podejście typu dlaczego mnie miałoby coś takiego spotkać, nie muszę się badać bo jestem zdrowy / zdrowa…

Dlatego moim przesłaniem jest: nie daj się zaskoczyć chorobie, daj sobie szansę na zdrowie.

11:01, z.d.r.o.w.y
Link Komentarze (2) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5